Krytyka


Tygodnik pospolity w czasach PRLu był rozważany za pismo, w którym w pewnym stopniu (wyznaczonym przez cenzurę) jest dozwolone było głosić poglądy nieprzychylne władzom komunistycznym. Po 1989 pismo stało się przedstawicielem jednej opcji w dialogu wewnątrzkościelnym - określanej jako katolicyzm problematyczny - co spowodowało falę krytyki ze okolica innych środowisk. Tygodnikowi przypisywano także reprezentowanie po 1989 r. tylko jednego środowiska politycznego (Unii Demokratycznej, następnie Unii Wolności) – ze względu na fakt, że wielu ludzi związanych spośród pismem było uczestnikami przemian politycznych (Józefa Hennelowa, Tadeusz Mazowiecki, Krzysztof Kozłowski). Krytycy krakowskiego tygodnika w wielu przypadkach powołują się na kawałek listu, kto 15 maja 1995 spośród okazji jubileuszu 50-lecia przesłał „Tygodnikowi” Jan Paweł II[1].

Przeciwnicy zarzucają Tygodnikowi Powszechnemu obranie kierunku liberalnego, natomiast nawet w niektórych sprawach lewicowego katolicyzmu. połączony spośród Radiem Bogurodzica publicysta Jerzy Robert Nowak opisał domniemaną "zdradę ideałów" Jana Pawła II i Kościoła przez Tygodnik w książce Obłudnik Powszechny (2002).